I oto mam pierwszy tydzień za sobą. Nie było lekko zarówno pod względem treningowym jak i jedzeniowym.
Miało nie być słodyczy, ale niestety nie udało się temu sprostać. Wleciał jeden pączek w tłusty czwartek, a razem z nim wyrzuty sumienia. Przez co wieczorny trening został zrobiony z wielką przyjemnością;)
Przez resztę dni tygodnia wspomagacze w postaci izolatu białka i suszonych owców pomogły mi przetrwać dni bez słodyczy💪. Na cheat meal jeszcze za wcześnie. Zobaczymy za miesiąc czy spadnie obwód i wtedy ewentualnie pozwolę sobie na małe odstępstwo od diety. Na chwilę obecną pozostaje przy deficycie kalorycznym i kolejny tydzień mam zamiar zakończyć całkowicie bez przetworzonej żywności i słodyczy.
Zakupy z ostatniego tygodnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz