środa, 22 lutego 2017

3. Dzień #3. Tak, ćwiczę z Chodakowską.

Przeciwniczek Ewy jest pewnie tak wiele jak zwolenniczek, ale w przyrodzie musi być równowaga. Ja na Ewe trafiłam jakieś 4 lata temu, gdy zaczynałam swoją przygodę z treningami. Pamiętam, że zaczynałam od Skalpela, a później przerzuciłam się na Killera. Ten drugi trening jest zdecydowanie moim ulubionym i daje super efekty w krótkim czasie. Zamierzam do niego wrócić za jakiś miesiąc, gdy trochę podkręcę kondycje interwałami. Osobom początkującym odradzam ten trening bez wcześniejszego przygotowania. 
Dla mnie jedyny minus jej treningów to występowanie ćwiczeń, które wymagają zachowania równowagi. Zawsze miałam z tym problem. Nawet po kilku tygodniach ćwiczeń potrafiłam się chwiać ćwicząc na jednej nodze, co doprowadzało mnie do szału. Zobaczymy jak będzie tym razem.

*

Po ostatniej przerwie w treningach we wtorek miałam zakwasy nawet po Skalpelu. 
Pot się ze mnie lał w czasie treningu. Wczoraj dobiłam się podwójnie siłownią i boli mnie dzisiaj każdy centymetr ciała. Ale to nic, to nic dzisiaj robimy znowu Skalpel i Burpees. Muszę rozruszać mięśnie i pozbyć się zakwasów. 
Nie odpuszczamy!:))

Jutro dzień BEZ pączka!

Heja!



Ciało idealne!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz